Kryzysu politycznego w Mołdawii i rosnącego niezadowolenia społecznego ciąg dalszy

mgr Marzena Orłowska

      Ponad 15 tysięcy ludzi zgromadziło się na antyrządowej demonstracji w Kiszyniowie, domagając się przedterminowych wyborów do parlamentu. Do gmachu parlamentu wdarli się ludzie protestujący przeciw zatwierdzeniu na premiera prounijnego Pavla Filipa, postrzeganego jako sojusznik oskarżanego o korupcję oligarchy Vlada Plahotniuca. Z uwagi na burzliwe nastroje społeczne rząd Filipa zaprzysiężono bez rozgłosu, w nocy ze środy na czwartek (20/21.01.). Demonstracje trwały przez trzy dni. Protestujący udali się także pod siedzibę publicznej telewizji, której zarzucają trzymanie strony rządu.

    "Chcemy odzyskać nasz kraj", "Jedność, obywatele" - skandowali demonstranci po rumuńsku i rosyjsku. Protest został zorganizowany przez dwie partie prorosyjskie oraz grupę obywatelską "Godność i Prawda".

(Źródło:http://wiadomosci.onet.pl/swiat/moldawia-ok-15-tys-ludzi-domagalo-sie-przedterminowych-wyborow/ebl1dk, (dostęp 25.01.2015))

     Powołany w lipcu ubiegłego roku rząd na czele z Valeriu Streletem nie działał długo. Już w październiku uzyskał on wotum nieufności. Oznaczało to koniec proeuropejskiej koalicji. W tym czasie narastają też demonstracje i protesty społeczne przeciwko nieudolnym politykom.  Próba powołania nowego rządu pojawiła się dopiero pod koniec roku. Po około trzech miesiącach od upadku koalicji proeuropejskiej utworzono w Mołdawii nową koalicję rządzącą. Dopiero Pavel Filip – trzeci z kandydatów zaproponowanych przez prezydenta, uzyskał aprobatę parlamentu i został zaprzysiężony na premiera. Zdaniem przeciwników Filipa, będzie on tylko marionetką w rękach wpływowego Plahotniuca.

      Pomimo utworzenia nowego rządu na czele z Filipem kryzys polityczny w kraju trwa nadal.  Do władzy dochodzą skorumpowani politycy, nieudolni w swoich rządach.

    Takiej sytuacji mają już dosyć Mołdawianie, którzy wychodzą na ulice by wyrazić swój sprzeciw wobec zaistniałej sytuacji. Uważają, że proeuropejskim ugrupowaniom, które sprawują władzę od 2009 roku, nie udało się zrealizować koniecznych reform. Mają dosyć politycznych rozgrywek o władzę i protestują przeciw zubożeniu społeczeństwa. Standardy życia Mołdawian bardzo się obniżyły szczególnie po bankowym skandalu związanym z wyprowadzeniem z mołdawskich banków ok. 1,5 mld dolarów. Domagają się oni zatem dogłębnego śledztwa w sprawie tej afery.

 

Skradziono 15% PKB Mołdawii

mgr Marzena Orłowska

     Zniknięcie 1 mld dolarów, czyli równowartości 15% PKB Mołdawii zachwiało systemem bankowym tego kraju. Sprawa ta została ujawniona, kiedy bank centralny Mołdawii odkrył, że trzy banki, które dysponują 33% aktywów bankowych w kraju, udzieliły w ciągu zaledwie kilku dni pożyczek na łączną kwotę 1 mld dolarów. Jak się okazało pożyczek dokonano tuż przed wyborami parlamentarnymi w listopadzie ubiegłego roku, wynikiem których była utrata przez partie prorosyjskie większości w parlamencie. Raport komisji parlamentu powołanej w tej sprawie wskazuje iż pieniądze zostały przetransferowane do czterech rosyjskich banków.

(źródło: http://www.pb.pl/4045722,37842,ktos-ukradl-15-proc.-pkb-moldawii, (dostęp 24.04.2015))

      Jeśli potwierdzi się przypuszczenie, że pieniądze zostały skradzione przez rosyjskie banki to będzie to kolejny dowód na mocne wpływy rosyjskie w Mołdawii. Szczególnie jeśli pod uwagę weźmie się kwestię transferu tych pieniędzy przed wyborami parlamentarnymi, w których partie prorosyjskie poniosły porażkę. Jednocześnie wskazuje to także na wysoki poziom korupcji w tym kraju, gdzie organy wyspecjalizowane do walki z korupcją dają przyzwolenie na tego typu działania. Przyzwolenie prokuratury i innych organów na takie działania świadczy także o źle funkcjonujących mechanizmach kontroli. Jeśli skradziona kwota zostanie doliczona do rachunku i tak wysokiego już zadłużenia Mołdawii (1,7 mld dolarów), to doprowadzi to nie tylko do destabilizacji systemu bakowego w tym kraju,  ale także całej mołdawskiej gospodarki, co w konsekwencji może niekorzystnie wpłynąć na proces integracyjny z Unią Europejską.

 

Zakaz przyjazdu z filmem o Krymie dla dziennikarzy z Rosji

mgr Marzena Orłowska

     Dwaj prominentni rosyjscy dziennikarze, którzy planowali podróż do Mołdawii, gdzie chcieli zaprezentować film dokumentalny o Krymie, dostali pięcioletni zakaz wjazdu do Mołdawii - poinformowały w czwartek 19 marca br. władze w Kiszyniowie.

(źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/moldawia-zakaz-przyjazdu-z-filmem-o-krymie-dla-dziennikarzy-z-rosji/l1zs2z, (20.03.2015r.))

    Zakaz dotyczy Dmitrija Kisielowa, dyrektora generalnego państwowej agencji informacyjnej Rossija Siegodnia (Rosja Dziś), i Andrieja Kondraszowa, który nakręcił dokument "Krym. Droga do ojczyzny" - powiedziała rzeczniczka mołdawskiego MSW Alina Merlici, dodając, że decyzję o zakazie podjęło Biuro do spraw Migracji i Azylu. Dzień wcześniej na lotnisku w Kiszyniowie władze Mołdawii zakazały wpuszczenia do kraju rosyjskiej ekipy telewizyjnej, która chciała relacjonować planowane na niedzielę, 22 marca, wybory szefa autonomicznej Gagauzji, gdzie większość wyborców odrzuca unijne aspiracje Kiszyniowa i pragnie bliższych związków z Rosją. Prezydent tego kraju Nicolae Timofti powiedział także w wywiadzie telewizyjnym, że jest zaniepokojony groźbami, jakie stwarza dla bezpieczeństwa regionalnego Kreml. Zaapelował do szefa MSZ, by zakazał wjazdu do Mołdawii rosyjskim deputowanym z wyjątkiem tych, którzy składają wizyty oficjalne (nawiązując do wizyty rosyjskich posłów, Nikołaja Wałujewa i Jeleny Drapeko, którzy jawnie wsparli prorosyjskiego kandydata w Gagauzji).

     Ostatnie wydarzenia pokazują, że Mołdawia stara się ograniczać rosyjskie wpływy w państwie oraz zwalczać rosyjską propagandę i działania, które zagrażają bezpieczeństwu Mołdawii. Podjęte środki przypominają sankcje Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, jakie nakładają one na Rosję w celu zatrzymania agresji militarnej Rosji wobec Ukrainy.

 

Powołanie koalicji mniejszościowej i nowy premier Mołdawii

mgr Marzena Orłowska

     Proeuropejskie ugrupowania polityczne wraz z komunistami zawiązały koalicję pod nazwą Sojusz na rzecz Europejskiej Mołdawii. Dojście do porozumienia z komunistami było konieczne z uwagi na niewystarczającą liczbę głosów (42 głosy w 101-osobowym mołdawskim parlamencie).  23 stycznia br. doszło do pierwszego wspólnego głosowania partii proeuropejskich i komunistów, podczas wyborów organów parlamentu mołdawskiego. Przewodniczącym parlamentu został Andrian Candu z Demokratycznej Partii Mołdawii (PDM). Wiceprzewodniczącymi zostali przedstawicielka liberalnych demokratów Liliana Plihovici oraz komunista Viktor Vitiuk.

   Wybrano także nowego premiera Mołdawii. Został nim Chiril Gaburici. Był on drugim kandydatem na premiera z ramienia mniejszościowej koalicji Sojusz na rzecz Europejskiej Mołdawii, po odrzuceniu przez parlament 12 lutego br.  programu i gabinetu zaproponowanego przez dotychczasowego premiera Iurie Leancę. Ze 101 członków parlamentu za Gaburicim głosowało 60, czyli o dziewięciu więcej, niż wynosiło wymagane minimum.

     Gaburici jest przedsiębiorcą, w latach 2008–2012 stał na czele spółki telekomunikacyjnej Moldcell, a następnie na czele azerskiej spółki-córki tej firmy Azercell. Jako premier Mołdawii zapowiada kontynuację procesu integracji z Unią Europejską.

(Źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,17313830,Moldawia_bedzie_miec_rzad_mniejszosciowy.html, http://wiadomosci.onet.pl/swiat/chiril-gaburici-nowym-premierem-moldawii/xkby9, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/analizy/2015-01-28/koalicja-mniejszosciowa-w-moldawii, (24.02.2015 r.))

     Po sukcesie wyborczym Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdawii (PDLM) oraz Demokratycznej Partii Mołdawii (PDM) liczyły one na powołanie - przy wsparciu Partii Liberalnej (PL) - większościowego rządu koalicyjnego. Założenia te jednak nie zostały zrealizowane z uwagi na żądania lidera liberałów Michai Ghimpu, aby nowo powstały rząd powołał na stanowisko prokuratora generalnego obywatela Unii Europejskiej. Miało to - jego zdaniem – „wpłynąć korzystnie na walkę z korupcją". Jednak ani PDLM ani PDM nie zgodziły się na taki wariant i dlatego  rozpoczęły zakulisowe pertraktacje z komunistami. Patrząc na współczesną scenę polityczną Mołdawii, w której koalicję rządzącą współtworzy partia komunistyczna należy rozważyć i zastanowić się nad dwiema kwestiami. Po pierwsze nad kontynuacją procesu integracji Mołdawii w ramach Unii Europejskiej. Po drugie nad wewnętrzną sytuacją w kraju będącą wynikiem współrządzenia przez polityków z partii komunistycznej. Czy współpraca z komunistami, którzy do tej pory krytykowali proeuropejskie poczynania innych partii, pozytywnie wpłynie na przyspieszenie procesu integracji w ramach Unii Europejskiej? Czy ewentualne konflikty wewnątrz koalicji nie doprowadzą do wzrostu frustracji wśród społeczeństwa? Należy w tym miejscu wziąć bowiem pod uwagę to, że rosnące niezadowolenie społeczne może wzmocnić opozycyjną, prorosyjską Partię Socjalistów, która w ostatnich wyborach uzyskała najlepszy wynik. Mołdawię czekają także wybory samorządowe, a w dalszej perspektywie wybory prezydenckie. Bacznie zatem Mołdawianie będą przyglądać się rządzącym.

 

Proeuropejskie ugrupowania zdobyły większość w parlamencie

mgr Marzena Orłowska

    Trzy prozachodnie ugrupowania zdobyły większość w nowym parlamencie Mołdawii i będą mogły utworzyć koalicję rządową, mimo że wybory wygrała opowiadająca się za zacieśnianiem więzów z Rosją Partia Socjalistów Republiki Mołdawii. Po przeliczeniu 98% głosów, trzy prozachodnie ugrupowania mają już 55 ze 101 mandatów. Do tworzenia koalicji potrzebnych jest co najmniej 51 mandatów. Liberalno-Demokratyczna Partia Mołdawii (PDLM) zdobyła blisko 20% głosów i 23 mandaty, Demokratyczna Partia Mołdawii (PDM) - prawie 16%  i 19 mandatów, a Partia Liberalna (PL) - 9,5% i 13 mandatów. Prorosyjska Partia Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM) uzyskała 20,7% głosów i 25 miejsc w nowym parlamencie. Zorientowana również na Moskwę Partia Komunistów Republiki Mołdawii (PCRM) zdobyła 17,7% i 21 mandatów - połowę mniej niż w poprzednich wyborach w 2010 roku. Lider Partii Liberalno-Demokratycznej Vlad Filat potwierdził już, że trzy ugrupowania proeuropejskie utworzą nową koalicję rządową. Poinformował także, że rozmawiał już na ten temat z szefami PDM i PL. Przewodniczący PSRM Igor Dodon oświadczył, że będzie dążył do referendum w sprawie przystąpienia Mołdawii do Unii Celnej, tworzonej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan, oraz anulowania zawartej latem przez rząd w Kiszyniowie umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską.

(Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/moldawia-proeuropejskie-ugrupowania-zdobyly-wiekszosc-w-parlamencie/86rm8)

     Wybory przebiegły bez większych incydentów i zostały uznane zarówno przez OBWE, jak i obserwatorów z ramienia WNP. Także niezależne mołdawskie organizacje monitorujące przebieg głosowania nie zgłosiły zastrzeżeń do ich przebiegu. Wyniki pokazują jednak silną polaryzację społeczeństwa. Sympatie prounijne i prorosyjskie rozkładają się niemal po równo i przewaga koalicji jest zaledwie kilkuprocentowa. W związku z tym można stwierdzić, że zwycięstwo ugrupowań proeuropejskich jest sukcesem umiarkowanym. W porównaniu do  wyników wyborów z 2010 r. partie proeuropejskie zdobyły mniej mandatów. Ponadto liczyły one na większe poparcie społeczne z uwagi na prowadzoną politykę prozachodnią, np. zniesienie obowiązku wizowego dla obywateli mołdawskich podróżujących do państw strefy Schengen czy podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

     Dużym sukcesem może natomiast pochwalić się Partia Socjalistów Igora Dodona. Do sukcesu tej partii przyczyniło się w dużej mierze medialne i finansowe wsparcie ze strony Rosji. Największą porażkę ponieśli komuniści, którzy w porównaniu do wyborów 2010 roku utracili ponad połowę elektoratu i po raz pierwszy od szesnastu lat stracili pozycję największego ugrupowania na mołdawskiej scenie politycznej.

     Sondaże powyborcze pokazują, że premierem nowego rządu zostanie zapewne ponownie Iurie Leanca, który kontynuował będzie proces integracji z Unią Europejską.

 

Kurs proeuropejski vs. Unia Celna i interwencja zbrojna Rosji

mgr Marzena Orłowska

   Gdyby wybory parlamentarne w Mołdawii odbyły się 23 listopada, zwyciężyłaby prorosyjska Partia Komunistów Republiki Mołdowy, byłego prezydenta Vladimira Voronina, uzyskując 19,4% głosów. Tak wynika z sondażu Vox Populi, przeprowadzonego przez zrzeszenie Socjologów i Demografów Mołdawii, który został opublikowany 19 listopada. Na drugim miejscu uplasowałaby się proeuropejska koalicja. Niezależnie od wyniku wyborów parlamentarnych zaplanowanych na 30 listopada, Rosjanie mogą użyć ich jako pretekstu do dalszych działań militarnych na wschodzie oraz południu Ukrainy. Jak twierdzi naczelny dowódca sił NATO w Europie, Generał Philip Breedlove, elementy „wojny hybrydowej", realizowanej przez Rosję na Krymie i w Donbasie, zaczynają być widoczne również na terytorium Mołdawii a prorosyjskie Naddniestrze może być miejscem, w którym rozpocznie się destabilizacja kraju. Jednak pomoc NATO w uniknięciu konfliktu może być dyskusyjna ze względu na to, że NATO może pomóc atakowanemu państwu, jednak będzie to wymagać jednoznacznej identyfikacji kraju pochodzenia napastników. W związku z tym Generał zapewnił, że NATO będzie przygotowywać kraje partnerskie o znacznym odsetku populacji rosyjskiej do obrony przed „wojną hybrydową", pomagającym im wskazać narodowość napastników i umożliwiając uruchomienie procedur artykułu 5 obrony zbiorowej Sojuszu. Generał Breedlove podkreślił przy tym jednak, że w sytuacji wybuchu „wojny hybrydowej", w której napastnik pozostaje niezidentyfikowany, siły NATO nie są w stanie legalnie zareagować. Ma to szczególne znaczenie biorąc pod uwagę fakt, że Federacja Rosyjska nawet w obliczu najbardziej niezbitych dowodów swojego działania zaprzecza jakiejkolwiek ingerencji na terytorium innych państw. Armia Mołdawii składa się z około 5-6 tysięcy żołnierzy. Bez pomocy NATO kraj ten nie ma szans wobec ewentualnych działań wojskowych w rejonie Naddniestrza, wymierzonych w suwerenność i integralność terytorialną Mołdawii. Społeczeństwo ma zatem nadzieję, że obietnica NATO w sytuacji  zagrożenia przełoży się na realną pomoc.

(źródło, http://natemat.pl/117377,faq-moldawia-5-dowodow-ze-nad-tym-panstwem-zaciska-sie-rosyjska-petla; http://www.blackseanews.net/read/91009, (23.11.2014 r.))

    Dostępne sondaże wyborcze pokazują, że toczyć się będzie zacięta walka pomiędzy sprawującą od 2009 r. koalicją proeuropejską, a zwolennikami integracji z Rosją, skupionymi w szeregach Partii Komunistycznej.  Z sondaży wynika, że społeczeństwo jest bardzo podzielone, a ten podział na zwolenników i przeciwników Unii Europejskiej jest bardzo wyrównany (ok. 50%). A zatem trend proeuropejski promowany przez rządzącą koalicję nie do końca odzwierciedla nastroje społeczne w tym kraju. Mołdawia usytuowana jest w tej części Europy, w której starania o geopolityczne wpływy podejmuje zarówno Rosja (projekt Unii Celnej), jak i Unia Europejska. W związku z tym trudno jest spodziewać się zbieżnych poglądów wśród społeczeństwa mołdawskiego.  Jeśli mówić o tendencji, to raczej jest ona antyeuropejska. W maju 2010 r. 37% obywateli sprzeciwiało się integracji z UE. W kwietniu 2014 r. już 44% Z kolei 60% obywateli uznaje, że Rosja jest najbardziej istotnym partnerem ekonomicznym Mołdawii. Przyspieszenie, zatem integracji z Unią Europejską nie jest na dzień dzisiejszy czymś oczywistym. Pomimo tego mało prawdopodobnym jest zwycięstwo komunistów. To pokazuje jak społeczeństwo mołdawskie jest podzielone. Jednak z drugiej strony Mołdawianie zgodni są odnośnie tego, że Mołdawia jest poważnie zagrożona rosyjską interwencją zbrojną w przypadku wygrania wyborów przez siły proeuropejskie. Najbliższa przyszłość pokaże, które nastroje społeczne wygrają i czy interwencja zbrojna Rosji jest realnym zagrożeniem dla tego kraju oraz czy NATO okaże się sojusznikiem Mołdawii.

 

Mołdawia ratyfikuje umowę stowarzyszeniową z UE i ma na oku lokalnych separatystów

mgr Marzena Orłowska

    W dniu 27 czerwca br. Mołdawia ratyfikowała na specjalnym posiedzeniu parlamentu, umowę stowarzyszeniową z UE. Proeuropejska koalicja ma w 101-miejscowym parlamencie minimalną większość - 53 głosy. Dlatego do końca nie było wiadomo, czy uda się ratyfikację przegłosować. By uniknąć niespodzianek, zarządzono imienne głosowanie. Ostatecznie "za" było 59 deputowanych, "przeciw" - tylko 4. Największa opozycyjna frakcja parlamentu - komuniści - na znak protestu opuściła salę posiedzeń po wystąpieniu swego przywódcy, Władimira Woronina, który oświadczył, że umowa stowarzyszeniowa przekształca kraj w kolonię UE. Komuniści tłumaczyli, że nie chcą brać udziału w politycznym show. Natomiast liderzy proeuropejskiej koalicji nie kryli wzruszenia.- Ratyfikacja umowy stowarzyszeniowej doprowadzi do konsolidacji i zjednoczenia społeczeństwa - przewiduje prezydent Nicolae Timofti.- To jest nasz bilet w przyszłość. (...) Umowa wzmocni niepodległość Mołdawii i wzmocni społeczeństwo - uważa premier Iurie Leancea.

     Zawarta umowa przewiduje między innymi stworzenie strefy wolnego handlu i zniesienie ceł na eksport. Jest też swoistym pakietem reform, jakie kraje stowarzyszone muszą przeprowadzić, by zbliżyć się do standardów UE. Umowa nie zawiera obietnicy członkostwa w Unii, ale władze Mołdawii deklarują, że ich strategicznym celem jest przystąpienie do UE.

        Do decydującego starcia pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami europejskiego rozwoju Mołdawii dojdzie jesienią. 30 listopada mają się odbyć wybory parlamentarne i jednym z najważniejszych tematów poprzedzającej je kampanii będzie wybór geopolityczny. Prawicowa koalicja rządząca Mołdawią od czterech lat będzie musiała stawić czoła komunistom, którzy ogłosili swoim celem przystąpienie kraju do tworzonej przez Rosję, Białoruś i Kazachstan Unii Celnej. Na tle wydarzeń na Ukrainie, gdzie podobny konflikt doprowadził do wojny, rozwój wydarzeń w Mołdawii też wygląda niepokojąco.

       Na dzień przed ratyfikacją umowy stowarzyszeniowej Prokuratura Generalna poinformowała o wszczęciu postępowania karnego wobec baszkana (przewodniczącego) autonomicznej republiki Gagauzja Michaiła Formuzała, biskupa cerkwi prawosławnej Markella i jeszcze dwóch mołdawskich polityków, oskarżając ich o separatyzm. Spotkali się oni 5 czerwca w miejscowości Bielcy, by omówić przygotowanie powstania mniejszości narodowych przeciwko władzom państwa, tworzenie "ludowych oddziałów" zaangażowanych w eskalację wewnętrznych konfliktów i rozpoczęcie wojny informacyjnej przeciwko państwu - poinformowała na swojej stronie internetowej mołdawska Służba Informacji i Bezpieczeństwa. Wszyscy podejrzani są znani z prorosyjskich poglądów. Baszkan Gagauzji był organizatorem nielegalnego z punktu widzenia Kiszyniowa referendum, w którym 98,4 % mieszkańców tej autonomicznej republiki opowiedziało się za przystąpieniem Mołdawii do Unii Celnej. Otwarcie wspiera go Moskwa, a Gagauzja - wraz z pozostającym poza kontrolą Kiszyniowa Naddniestrzem - jest przedstawiana przez rosyjskie media jako "element rosyjskiego świata".

(źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,16259803,Moldawia_ratyfikuje_umowe_stowarzyszeniowa_z_UE_i.html#ixzz36UCzP3P2, (02.07.2014))

      Z powyższego jasno wynika, że najbliższe miesiące w mołdawskiej polityce i mołdawskim społeczeństwie upłyną w niebywale napiętej atmosferze. Zapowiadają się niepokojące rozgrywki pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami integracji Mołdawii z Unią Europejską. Okaże się również, czy Mołdawianie poprą w wyborach obecną koalicję, obierając front proeuropejski, czy może argumenty partii komunistycznej zwyciężą i nastąpi zahamowanie rozwoju współpracy z UE. Niewątpliwie społeczeństwo mołdawskie jest podzielone w tych kwestiach.

 

Mołdawia będzie kupować gaz z Rumunii. Chce uniezależnić się od Rosji

mgr Marzena Orłowska

       Mołdawia tego lata ma zacząć importować gaz z Rumunii, co ma stopniowo doprowadzić do zmniejszenia jej zależności od gazu rosyjskiego - poinformował minister gospodarki Mołdawii Valeriu Lazar. Minister sprecyzował, że od 27 sierpnia Rumunia zacznie dostarczać gaz do mołdawskiego miasta Ungeny, w pobliżu granicy mołdawsko-rumuńskiej. Wkrótce rząd mołdawski ma zamiar badać projekty transportu gazu z Ungeny do Kiszyniowa i zwrócić się o finansowanie do europejskich instytucji finansowych, m.in. do Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Wiceminister gospodarki Tudor Kopatch oświadczył, że początkowo ilość sprowadzanego z Rumunii gazu stanowić będzie 5-10 proc. zapotrzebowania 3,5-milionowej Mołdawii, silnie uzależnionej od rosyjskiego gazu.

(źródło: http://tvn24bis.pl/informacje,187/moldawia-bedzie-kupowac-gaz-z-rumunii-chce-uniezaleznic-sie-od-rosji,442814.html (24.06.2014))

 

Unia Europejska i Mołdawia podpiszą umowę stowarzyszeniową 27 czerwca

mgr Marzena Orłowska

     Unia Europejska i Mołdawia podpiszą umowę stowarzyszeniową 27 czerwca przy okazji unijnego szczytu w Brukseli. Na konferencji prasowej po spotkaniu KE z mołdawskim rządem Jose Barroso podkreślił, że umowa stowarzyszeniowa "nie jest ostatecznym celem w relacjach UE i Mołdawii". "Nie uważamy tej umowy za koniec drogi (...) Wierzymy w europejską perspektywę dla Mołdawii" - powiedział Barroso. Premier Leanca podziękował KE za "jasne uznanie europejskiej perspektywy" dla jego kraju. Dodał, że Mołdawia uważa umowę stowarzyszeniową za ważny krok na drodze przygotowań do przystąpienia do UE. Jednocześnie szef KE przestrzegł Rosję przed wywieraniem presji na Mołdawię, aby uniemożliwić zbliżenie z UE. "Wszelkie formy presji na naszych wschodnich sąsiadów są nie do przyjęcia - ani wykorzystanie cen energii jako środka nacisku, ani sztuczne bariery handlowe, decyzje o działaniach militarnych czy gwarancjach bezpieczeństwa" - powiedział.

(Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/ue-i-moldawia-podpisza-umowe-stowarzyszeniowa-27-czerwca/3csk6 (15.05.2014))

      Z powyższego jasno wynika, że zbliżenie Mołdawii do UE staje się coraz bardziej realne, a chęć współpracy UE z Mołdawią potwierdza krytyka Jose Barroso pod adresem Rosji, która nieustannie grozi Mołdawii różnymi sankcjami. Mołdawia uzależniona po części od Unii Europejskiej, a po części od Federacji Rosyjskiej stara się ułożyć poprawne relacje również z tym drugim partnerem. Premier Leanca podkreślił, że Rosja jest bardzo ważnym partnerem dla Mołdawii. Zadeklarował gotowość do rozmów z Rosją o wszystkich możliwych konsekwencjach podpisania umowy stowarzyszeniowej UE-Mołdawia.

Stopniowa integracja Mołdawii z Unią Europejską potwierdza –według premiera Leanci - europejskie korzenie Mołdawii i jednocześnie wdrożenie europejskich standardów może pomóc „przekonać także mieszkańców separatystycznego regionu Naddniestrza, który w 1990 r. jednostronnie ogłosił niepodległość, że "europejska ścieżka Mołdawii jest odpowiedzią także na ich potrzeby i aspiracje".

 

Mołdawia jak Ukraina. Niewielki region chce szczególnego statusu i nie wyklucza walki o autonomię

mgr Marzena Orłowska

Przyłączenia do prorosyjskiego Naddniestrza żąda niewielki region położony na południu Mołdawii – Taracila.  W połowie kwietnia br. odbył się tam  Ogólnokrajowy Sobór Bułgarski - zjazd przedstawicieli mniejszości bułgarskiej zamieszkującej Mołdawię. Udział brali też przedstawiciele władz Taraclii, deputowani lokalnych samorządów. Zebrani zażądali od władz Mołdawii, by w ciągu 30 dni przyznały Taraclii szczególny status narodowościowo-kulturalny. Mołdawscy Bułgarzy oczekują m.in. gwarancji, że przebieg granic administracyjnych w kraju nie ulegnie zmianie, tak by Taraclia nie została dołączona do innych regionów Mołdawii. Chcą też wprowadzenia w regionie jako świąt państwowych dat ważnych dla Bułgarów.

Uczestnicy zjazdu podkreślali, że nie mają planów separatystycznych i nie zamierzają domagać się autonomii, jednak grożą tym w przyszłości.

(źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,15801557,Moldawia_jak_Ukraina__Niewielki_region_chce_szczegolnego.html (26.04.2014))

Mer miasta Taracili Siergiej Filipow zapowiedział dołączenie do kontrolowanego przez Federację Rosyjską regionu - Gagauzji, jeżeli parlament mołdawski odmówi spełnienia ich żądań. Formalnie Gagauzja jest autonomiczną republiką wchodzącą w skład Mołdawii. Jednak rosyjskie wpływy w tym regionie są tak silne, że prawie wszyscy mieszkańcy tego regionu popierają kontakty z Federacją Rosyjską. Gorąca sytuacja na Ukrainie, aneksja Krymu przez Rosję,  a także ciągle niestabilna sytuacja w regionie Naddniestrza powoduje, że kolejne regiony Mołdawii starają się zaznaczyć swoją odrębność narodowościową i kulturową, a jednocześnie uległość wobec Rosji. Widoczny jest zatem wzrost tendencji separatystycznych oraz to, że „apetyt Rosji co do zajmowania kolejnych terenów rośnie w miarę jedzenia".

 

Naddniestrze też chce do Rosji. Separatyści apelują do Moskwy o zmianę prawa

mgr Marzena Orłowska

     Parlament Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii, zwrócił się do rosyjskich deputowanych, by przy modyfikowaniu ustawodawstwa stworzyli możliwość przyłączenia Naddniestrza do Federacji Rosyjskiej - podają rosyjskie "Wiedomosti".

Po referendum na Krymie rosyjska Duma Państwowa, niższa izba parlamentu, ma rozpatrzyć w najbliższych dniach projekty ustaw o uproszczeniu procedur przyjmowania do Federacji Rosyjskiej nowych terytoriów.  Prośbę do szefa Dumy Państwowej Siergieja Naryszkina o stworzenie w nowym ustawodawstwie możliwości dla Naddniestrza, które praktycznie oderwało się od Mołdawii i jest kontrolowane przez Rosję, wystosował przewodniczący jego parlamentu Michaił Burła - informuje rosyjski dziennik.

Michaił Burła zwrócił uwagę, że złożony w Dumie przez partię Sprawiedliwa Rosja projekt ustawy przewiduje przyjmowanie do Federacji Rosyjskiej części innych państw bez zgody tych państw, jeśli w krajach tych nie ma "efektywnych prawomocnych władz". Podstawą przyjęcia miałoby być referendum lub prośba władz separatystycznego regionu.

(Źródło: http://www.tvn24.pl/naddniestrze-tez-chce-do-rosji-separatysci-apeluja-do-moskwy-o-zmiane-prawa,408915,s.html (18.03.2014))

    Sprawa ta jest jednak kontrowersyjna. Z jednej strony Michaił Burła zwraca uwagę na to, że  "władz Mołdawii nie można jednoznacznie określić jako nieefektywne". Poza tym referendum w Naddniestrzu trzeba by organizować zgodnie z ustawodawstwem Mołdawii, a Naddniestrze ma własne ustawodawstwo. Ponadto w Naddniestrzu nie istnieją powszechnie uznawane organy władzy, które zwróciłyby się do Rosji z prośbą o przyłączenie.

Jednak z drugiej strony poparcie mieszkańców Naddniestrza dla przyłączenia do Rosji jest bardzo wysokie. W referendum zorganizowanym w Naddniestrzu w 2006 roku za przyłączeniem do Rosji opowiedziało się 97,2 proc. jego uczestników, a w niedzielnym referendum na Krymie 96,77 proc. Poza tym region ten nie ma żadnych związków administracyjnych ani ekonomicznych z krajem, którego formalnie stanowi część, a miejscowa gospodarka od dawna posługuje się rublem. Nawet jeśli Naddniestrze nie zostanie przyjęte przez Rosję w skład Federacji tak jak Krym, to nadal będzie mogło liczyć na wsparcie Rosjan. Moskwa nie zrezygnuje z kontrolowania tego wbijającego się klinem między Ukrainę i Mołdawię tworu, który może być wykorzystywany do wywierania rosyjskich nacisków na oba państwa.

 

Zniesienie wiz dla Mołdawii

mgr Marzena Orłowska

    Eurodeputowani przyjęli wniosek Komisji Europejskiej o zniesienie wiz dla mieszkańców Mołdawii. Dzięki przyjętej zmianie, obywatele mołdawscy, posiadający paszporty biometryczne, podróżując po krajach Unii Europejskiej nie będą musieli posiadać wiz, jeśli czas ich pobytu na terytorium wspólnoty nie przekroczy 3 miesięcy.

(Źródło: http://www.wprost.pl/ar/437887/Parlament-Europejski-zdecydowal-Wizy-dla-tego-kraju-zniesione/ (27.02.2014))

     Pomimo trwającego w sąsiedztwie Mołdawii poważnego kryzysu rosyjsko-ukraińskiego Mołdawia stara się wypełniać wszelkie postanowienia Unii Europejskiej. Nawet ostra reakcja Federacji Rosyjskiej na bliskie relacje Mołdawii z Unią Europejską ani konflikt o Naddniestrze (nacjonalistyczna Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji Władimira Żyrinowskiego zwróciła się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, by rozważyło możliwość uznania przez Moskwę niepodległości Naddniestrza), nie przeszkodziły Mołdawii w osiąganiu własnych celów. Akceptacja wniosku przez Parlament Europejski przybliża Mołdawię do Unii Europejskiej. Nadzieję na to wyrażał zarówno polski premier Donald Tusk jak i szef rządu mołdawskiego Iurie Leanca podczas wspólnego spotkania w Kiszyniowie w lutym br. Obaj premierzy mieli nadzieję na to, że ruch bezwizowy z Mołdawią zostanie wprowadzony jeszcze przed tegorocznymi wyborami w tym kraju. Tak też się stało. Zniesienie wiz jest faktem co potwierdza systematyczne i skuteczne poczynania Mołdawii na drodze do Unii Europejskiej.

 

Rumuńskie paszporty dla Mołdawian

mgr Marzena Orłowska

     Od 1 stycznia br. unijny rynek pracy stanął otworem dla Rumunów. Tym samym pośrednio stanął też otworem dla Mołdawian. Przepisy, na mocy, których Mołdawianie mogą dostać obywatelstwo rumuńskie, Bukareszt ustanowił już w 1991 r. Od tamtej pory wydał obywatelom innych państw, głównie Mołdawii, ponad 300 tys. rumuńskich paszportów. Sytuacja ta nasiliła się szczególnie po wstąpieniu Rumunii do Unii Europejskiej w 2007 r. Jednak teraz, gdy dla Rumunów otworzył się rynek pracy w całej Europie, zmiany przepisów zaczęli się domagać niemieccy politycy. Według bawarskiego ministra spraw wewnętrznych Joachima Herrmanna (CSU) „Hojnie nadawane przez Rumunię obywatelstwo nie może być bramą do UE dla obywateli Mołdawii. Dzięki temu dostaną możliwość nieskrępowanego poruszania się po całej UE ze wszystkimi tego konsekwencjami, jakie już obserwujemy: napływu biedoty z Bułgarii i Rumunii". Jak twierdzi niemiecki dziennik „Die Welt", większość urzędników zajmujących się wydawaniem rumuńskich paszportów jest silnie skorumpowana, co wynika w dużej mierze z akceptacji takiego stanu rzeczy przez rząd rumuński.

(Źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,15294260,Moldawianie_po_cichu_dolaczaja_do_Unii__Kupuja_rumunskie.html#ixzz2raR1gUZx (26.01.2014 r.))

     Wnioskować można, że łatwy dostęp Mołdawian do rumuńskich paszportów wydaje się przynosić korzyści zarówno Mołdawianom jak i stronie rumuńskiej. Mołdawia jest obecnie jednym z najbiedniejszych krajów UE, a poziom korupcji w tym kraju jest na tyle wysoki, że pomimo tego, że Mołdawia niedawno podpisała umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, to ma jeszcze wiele do zrobienia, by stać się jej pełnoprawnym członkiem. Dla zwykłych obywateli Mołdawii uzyskanie paszportu rumuńskiego jest przepustką na Zachód i szansą na poprawę sytuacji materialnej, natomiast dla rządu rumuńskiego takie działanie służy realizacji planów integracji Mołdawii z Rumunią, co ma bezpośrednio skutkować polepszeniem wizerunku Rumunii na forum Unii Europejskiej. Tym samym rumuński rząd nie zamierza zaostrzyć liberalnych przepisów dla Mołdawian. Bukareszt, bowiem od lat działa na rzecz zbliżenia z Kiszyniowem i próbuje nadać polityce Mołdawii proeuropejski charakter, co spotyka się niekiedy ze sprzeciwem Federacji Rosyjskiej. 

 

Język rumuński oficjalnym językiem Mołdawian

mgr Marzena Orłowska

      Sąd Konstytucyjny w Kiszyniowie nadał językowi rumuńskiemu status oficjalnego języka państwowego – poinformował o tym mołdawski portal totul.md. Decyzja zapadła niezależnie od tego, że zgodnie z konstytucją językiem państwowym jest mołdawski. Jednak Sąd Konstytucyjny motywował decyzję, odwołując się do „deklaracji niepodległości", która została przyjęta przez parlament w 1989 roku. Według tej deklaracji język rumuński odgrywa w Mołdawii rolę języka kluczowego. Deklaracja niepodległości jest częścią konstytucji.
     W przypadku jakichkolwiek nieporozumień tekst deklaracji ma  przewagę nad konstytucją – oświadczył przewodniczący sądu najwyższego Aleksandr Tenase. Decyzja sądu jest ostateczna i nieodwołalna. Wniosek do Sądu Konstytucyjnego w sprawie rozpatrzenia kwestii języka państwowego złożyli posłowie z ramienia Partii Liberalnej oraz Partii Liberalnych Reformatorów.

( Źródło: http://www.rp.pl/artykul/1070586.html (10.12.2013 r.))

    Ponad miesiąc od podpisania przez Mołdawię umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, Rumunia zaangażowała się w konflikt między Rosją a Mołdawią. Długoletni spór pomiędzy tymi państwami głównie o wpływy
w Naddniestrzu, ale też o integrację z Unią Europejską stał się jeszcze bardziej skomplikowany w konsekwencji zaangażowania się w ten konflikt właśnie Rumunii. Ujawniło to wieloaspektowość trudnej sytuacji politycznej i społecznej oraz narodowościowej w Mołdawii. Ustanowienie języka rumuńskiego oficjalnym językiem Mołdawii potwierdziło historyczny już podział sceny politycznej na zwolenników i przeciwników integracji
z Rumunią oraz wzmogło społeczne niezadowolenie. Wydaje się zatem, że Rumunia nie pomaga Mołdawii bezinteresownie, ale posunięciem tym zamierza forsować swoje pomysły zjednoczenia z Mołdawią. Świadczą o tym chociażby słowa prezydenta Rumunii Traian Băsescu, który zaproponował Mołdawii połączenie obu państw. Według prezydenta połączenie Mołdawii i Rumunii ma być ważnym projektem zewnętrznej polityki Bukaresztu po tym jak Kiszyniów wstąpi do Unii Europejskiej i NATO. Ponadto wielu Rumunów również sceptycznie odnosi się do uznawania Mołdawii za odrębne państwo, która kiedyś stanowiła część rumuńskiej Besarabii. Rzec zatem można, że kwestia języka państwowego w Mołdawii ma czysto ideologiczny i tożsamościowy charakter.

 

Rosyjskie starania o wstrzymanie integracji Mołdawii z Unią Europejską

mgr Marzena Orłowska

    W przeddzień spotkania na szczycie w Wilnie państw realizujących projekt Partnerstwa Wschodniego, Federacja Rosyjska szczególnie krytycznie odnosi się do działań Mołdawii, mających na celu przyspieszenie akcesji tego kraju do struktur unijnych. Początkowo Rosja zakazała importu mołdawskiego wina natomiast teraz pojawiają się pogłoski, że dziesiątki tysięcy pracujących w Rosji Mołdawian zostaną wydalone w ramach akcji ograniczania imigracji. Oznaczałoby to pozbawienie licznych tutejszych rodzin głównego źródła utrzymania.

(źródło:http://wiadomosci.onet.pl/prasa/moldawia-w-rosyjskim-potrzasku/jnjm9, (dostęp 25.11.2013))

     Obserwując obecną sytuację polityczną i gospodarczą Mołdawii, nie sposób nie zauważyć, że Mołdawię wiążą z Rosją ścisłe relacje gospodarcze, które dla Rosji stanowią ważną kartę przetargową w czasie dążeń do integracji Mołdawii z Unią Europejską. Wydaje się, że Rosja stawia sobie za cel przedstawienie Mołdawianom negatywnych kosztów integracji europejskiej, a także chce uświadomić Mołdawianom ich bezpośrednią zależność polityczną i gospodarczą od Rosji. Ma to także swój czysto polityczny charakter. Rosja stara się zniechęcić Mołdawian do głosowania w najbliższych wyborach parlamentarnych na partie proeuropejskie, a tym samym chce utorować komunistom drogę do zwycięstwa, co w konsekwencji opóźniłoby akcesję Mołdawii do UE. Rosyjskie działania mające na celu utrudnienie integracji Mołdawii związane są również z tym, że Rosja wołałaby widzieć Mołdawię w strukturach forsowanej przez siebie Unii Eurazjatyckiej, a nie w strukturach konkurencyjnej organizacji, jaką jest dla niej Unia Europejska.

    Podjęte w stosunku do Mołdawii decyzje na najbliższym szczycie Partnerstwa Wschodniego pokażą nam który z dwóch politycznych graczy, Unia Europejska czy Federacja Rosyjska okaże się bardziej wpływowym partnerem Mołdawii. Spotkanie pokaże także jaki kierunek w polityce zagranicznej obierze Mołdawia. Okaże się także jaki będzie dalszy stosunek Rosji do Mołdawii oraz jakie Rosja podejmie działania by zrealizować własne interesy gospodarcze i polityczne w tym kraju.

 

Mołdawia przed trudnym wyborem Federacja Rosyjska - Unia Europejska

mgr Julita Karwacka

     Ostatnie tygodnie przemian politycznych w Mołdawii wskazują na istotne znaczenie tego państwa w polityce Unii Europejskiej, jak i Federacji Rosyjskiej. 30 maja 2013 r. powstała nowa koalicja rządząca na rzecz rządu proeuropejskiego, która zyskała także wotum zaufania od parlamentu mołdawskiego. Premierem nowej koalicji rządzącej został dotychczasowy minister spraw zagranicznych i integracji europejskiej Iurie Leancă. Nowy rząd o wyraźnych tendencjach zachodniego rozwoju państwa, został utworzony w szczególnym dla Mołdawii okresie, w momencie kończących się negocjacji umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską oraz możliwością parafowania tego dokumentu na szczycie Partnerstwa Wschodniego, który planowany jest w listopadzie 2013 r. w Wilnie. Wydarzenia te mają być znaczącym krokiem na drodze do integracji Mołdawii z Unią Europejską. Sprawa jest niezwykle delikatna, ponieważ od dawna (od lat 90. XX w.) wiadomo, że temu procesowi przeciwna jest Rosja, która ze względów geopolitycznych, jak i geostrategicznych nie wyobraża sobie Mołdawii w strukturach zachodnich.

    Dlatego nie dziwi fakt, że w ostatnich tygodniach w Naddniestrzu nastąpił wzrost napięcia w relacjach z Mołdawią. Lider separatystów Jewgienij Szewczuk, popierany przez Moskwę, wydał dekret, w którym określił nowe zasady na mocy, których część terytoriów znajdujących się obecnie pod jurysdykcją Kiszyniowa ma przynależeć do Naddniestrza. Łatwo sobie wyobrazić reakcje zarówno prezydenta Mołdawii Nicolae Timofti, jak i część elit politycznych i społeczeństwa tego państwa, którzy wskazują Rosję, jako kraj dążący do osłabienia i zerwania tendencji integracyjnych Mołdawii z Unią Europejską.  Należy także przed listopadowym szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie spodziewać się prowokacji na linii Naddniestrze – Mołdawia. Naddniestrze, które należy oceniać, jako narzędzie polityki Rosji w tym regionie, będzie chciało, poprzez destabilizację Mołdawii, wykazać, że nie jest ona gotowa i nie spełnia warunków integracji z UE poprzez umowę stowarzyszeniową.

     W całym tym procesie przemian systemowych, jakie przechodzi Mołdawia bardzo znaczące dla ładu europejskiego jest stanowisko Rosji w tej sprawie. Moskwa oficjalnie nie kontestuje, ale jej działania nacechowane są neorealizmem w polityce, której skuteczność jest priorytetem dla Moskwy. Z kolei osłabiona i wciąż w kryzysie Unia Europejska podejmuje działania nacechowane neoliberalizmem, które nie są gwarantem powodzenia w polityce. Tak, więc widzimy zmagania dwóch mocarstw, które mając poprawne relacje między sobą dążą, każde z nich osobno, do realizacji celów, które nie są zbieżne i muszą spowodować wcześniej czy później konflikt interesów. Można nawet założyć, że jest to rywalizacja między wartościami, które uosabia Unia Europejska a interesem, który uosabia Federacja Rosyjska.

 

Usprawnienie prawa wyborczego Mołdawii kolejnym krokiem do Unii Europejskiej

mgr Julita Karwacka

    Mołdawia, europejskie państwo, ze względów geopolitycznych, jak i geostrategicznych zajmuje szczególną pozycje na styku interesów Federacji Rosyjskiej I Unii Europejskiej.      

    Państwo to  mimo wewnętrznych trudności związanych z konsolidacją sceny politycznej, skutecznie realizuje ustalenia Unii Europejskiej dotyczące implementacji prawa, strefy wolnego handlu, jak i kształtowania społeczeństwa obywatelskiego.  Zaliczana jest obecnie spośród państw objętych programem Partnerstwa Wschodniego do najbardziej zaangażowanych na rzecz podpisania Umowy Stowarzyszeniowej. W ostatnim okresie zaistniało zjawisko niespotykane dotąd – 3 maja 2013 roku mołdawski parlament głosami komunistów oraz Liberalno-Demokratycznej partii Mołdawii przyjął szereg ustaw, które maja usprawnić system wyborczy, jak cały system wymiaru sprawiedliwości. Uwzględniając dotychczasowe animozje między obu partiami należy zauważyć, że obecny kompromis, to być może próba stabilizacji sceny politycznej w Mołdawii. Gdyby udało się osiągną stałe porozumienie między partiami politycznymi, to być może droga do Unii Europejskiej byłaby bardziej realna. Parlament mołdawski rozszerzył także kompetencje rządu tymczasowego, kierowanego od 23 kwietnia przez p.o. premiera Iurie Leanca, dając mu prawo do podpisywania umów międzynarodowych.

   Osobnym problemem, choć stanowiącym w sensie jedności terytorialnej całość jest Naddniestrze, które ze względów geopolitycznych wykorzystywane jest przez Federację Rosyjską. Znaczące subwencje Rosji dla tego regionu czynią go bardziej podatnym na głos Moskwy niż Brukseli. Na razie nie widać szans na wyjście z tej sytuacji, aby Naddniestrze partycypowało w procesie integracji z Unią Europejską. Politykom Naddniestrza zależy jedynie na przywilejach gospodarczych w relacjach z Unią Europejską a to powoduje, że Mołdawia jako całość nie ma na razie szans na wyrwanie się z kręgu oddziaływania Rosji.